Radosław Apicionek: Już dzisiaj polski kierowca ma tyle opłat, że zaczyna się zastanawiać, czy samochód jest zwykłym narzędziem pracy czy luksusem.

Radosław Apicionek: Już dzisiaj polski kierowca ma tyle opłat, że zaczyna się zastanawiać, czy samochód jest zwykłym narzędziem pracy czy luksusem.

Radosław Apicionek, wiceprezes okręgu poznańskiego #Wolność: Już dzisiaj polski kierowca ma opłat tyle, że zaczyna się zastanawiać, czy samochód jest zwykłym narzędziem pracy czy luksusem.

Bo jakby nie patrzeć, są obowiązkowe opłaty za: OC, akcyza w paliwie, opłata przy rejestracji pojazdu, opłata za wydanie tablic rejestracyjnych, opłata za nalepkę na szybę, opłata za wydanie dowodu rejestracyjnego, opłata za pozwolenie czasowe, opłata za znaki legalizacyjne, opłata celna przy sprowadzeniu pojazdu z zagranicy, opłata złomowania, opłata za zakup nowego pojazdu, opłata viaTOLL, świadectwo homologacji, dodatkowe nieobowiązkowe ubezpieczenia AC, NW, a teraz rząd chce jeszcze podwyższyć akcyzę w paliwie o 20-25 groszy, no i ustawowa, obowiązkowa opłata za badanie techniczne.

Badanie techniczne pojazdów są coroczne i obowiązkowe, za które kierowca musi zapłacić na dzień dzisiejszy 99 złotych. Ale rząd chce wprowadzić od roku 2018 podwyżkę tej obowiązkowej opłaty do kwoty 126 złotych, a dla osób, które spóźnią się z przeprowadzeniem przeglądu swojego pojazdu, ma być opłata karna w wysokości 2-krotnej nowej taryfy, czyli 252 złotych.

Na tym ustawodawca nie kończy, bo okazuje się, że rząd chce wybudować do 2023 roku 19 państwowych stacji kontroli pojazdów, do których będą kierowani kierowcy spóźniający się z przeglądem technicznym, swojego pojazdu.
Nie wiadomo, czy straszenie kierowców, że będą zmuszani do odbycia nieraz, kilkusetkilometrowej wycieczki, do odległej państwowej stacji, to przykrycie podwyżki opłaty za badanie techniczne aż o 27 złotych, czy szalony w swojej nacjonalizacji rząd PIS-u chce zmonopolizować i docelowo zapewnić rodzinom polityków i swoich sympatyków, dobrze płatne państwowe posady. Bo wszyscy wiemy, że nie ma to jak pewność głosów oddanych na rządzących w następnych wyborach, przez pracowników wdzięcznych za miłą, dobrze płatną posadkę w państwowej firmie.

Już wyobrażam sobie ciągniki rolnicze, starców i młodzież na motorowerach, czy też inne maszyny specjalne o kierowcach osobówek, ciężarówek i innych, które jadąc cały dzień, spalając drogie paliwo, będą tworzyły dodatkowe niebezpieczeństwo, na już i tak zatłoczonych drogach gminnych czy miejskich, dążąc do odległej, jednej z 19 stacji państwowych, aby przejść karne badanie techniczne.

Uważam, że podwyżka nie ma racjonalnego bytu i jest tylko i wyłącznie następnym wymuszeniem rozbójniczym, które ma zasilić państwową kasę, ciągle pustą, poprzez coraz to nowe pomysły socjalne partii PIS. Jestem przekonany, że nikt rozmyślnie nie uchyla się od obowiązku badania technicznego swojego pojazdu. A sytuacje takie jak: choroba, wyjazd zagraniczny, zmiana właściciela pojazdu, jego długotrwała naprawa, czy po prostu nieużytkowanie pojazdu z powodów rodzinnych, albo postępująca skleroza, nie powinny być przyczynkiem do tego, aby kary były aż tak wysokie i dotkliwe. Zawsze przecież policjant może nam o tym przypomnieć, podczas rutynowej kontroli drogowej, karząc nas mandatem, zabierając dowód rejestracyjny i zmuszając nas tym samym, do natychmiastowego odwiedzenia najbliższej stacji kontroli pojazdów.
Jest wina – jest kara.

Po co więc ten nowy projekt ustawy?

Zostaw odpowiedź.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *