Program za życiem przegłosowany – Dominik Charasim

Program za życiem przegłosowany – Dominik Charasim

No i stało się. Program „Za życiem” został przegłosowany.

Na początku chciałbym zaznaczyć, że bardzo współczuję wszystkim kobietom, jak i ich partnerom, mężom, którzy dowiadują się, że ich dziecko będzie niepełnosprawne lub po prostu ma nikłe szanse na przeżycie. W takich chwilach ludźmi targają różne emocje, są skorzy podejmować różne decyzje.

Dzisiejszy stan prawny pozwala usunąć ciążę ze względów medycznych i takich przypadków mamy w Polsce kilkaset rocznie.

Obecny rząd postanowił zadbać o takie przypadki, poddając pod głosowanie projekt ustawy nazwanej „Za życiem”. Projekt zakłada, że każda kobieta decydująca się urodzić niepełnosprawne dziecko, otrzyma 4 tys. zł zapomogi od Państwa. Ma to być tak zwana „pozytywna” motywacja do nieprzerywania ciąży w przypadkach, gdy można by było tego legalnie w Polsce dokonać.

Stowarzyszenie zajmujące się osobami niepełnosprawnymi mówi jasno: urodzenie niepełnosprawnego dziecka wiąże się najczęściej z bardzo trudną decyzją, który z dwojga pracujących rodziców zrezygnuje z pracy i zajmie się swoim dzieckiem, uszczuplając w ten sposób znacząco dochody rodziny. Nie śmiem nawet wspominać o kosztach leczenia i rehabilitacji, które idą czasem w grube tysiące i to co miesiąc.

Mając na uwadze powagę decyzji, należy się zastanowić, do kogo realnie kierowany jest ten program i jakie może mieć konsekwencje.

Rodzice, którzy po prostu nie wyobrażają sobie dokonania aborcji, po prostu jej nie wykonają, niezależnie od oferowanych 4 tysięcy złotych.

Osoby, które nie wyobrażają sobie swojego życia po narodzinach takiego dziecka, mają prawo legalnie aborcji dokonać, więc jej dokonają.

Program jest zatem kierowany tylko i wyłącznie do osób, które wahają się i 4 tysiące złotych jednorazowo miało by to zmienić.

Komu miałaby ta „pozytywna” motywacja pomóc? Ano osobom, które nie posiadają absolutnie rozeznania jak zmienia się życie z dzieckiem niepełnosprawnym lub osobom, które liczą, że jakby to makabrycznie nie zabrzmiało, dziecko po narodzinach szybko umrze, a kasa zostanie. W tym ostatnim przypadku, jeśli dziecko przeżyje, to będzie żyć w rodzinie patologicznej, gdyż osoby, które nie zdawały sobie sprawę co robią, będą tej decyzji żałować. Jeśli dziecko nie przeżyje to właśnie wydaliśmy 4 tys. zł na nic, przy okazji nagradzając niemoralne poczynania rodziców.

Istotą programu jest zatem wydanie pieniędzy podatników na tworzenie sytuacji patologicznych.

Jeśli uważamy, że ciąże z powodów medycznych można przerywać, to pozostawmy tę decyzję rodzicom nie zaburzając ich trudnego procesu dokonywania wyboru. Nasze pieniądze mogą jedynie zniekształcić obraz rzeczywistości.

Jeśli jednak uważamy, że nie można przerywać ciąży z powodów medycznych, to zakażmy tego procederu, co spowoduje, że służba zdrowia nie będzie współfinansować według nas nie moralnych zabiegów, a dzieci niepełnosprawnych faktycznie urodzi się więcej. Zaoszczędzimy również na samym programie. Łatwiej będzie również niektórym rodzicom, bo to nie będzie ich wybór – nie mogli dziecka usunąć, więc muszą z tym żyć.

Tego niestety Prawo i Sprawiedliwość zrobić nie chce, gdyż wyznaje zasadę „Jestem ZA a nawet przeciw”, łechtając jednocześnie środowiska prolife i prochoice. W polityce wszystkie chwyty dozwolone, ale nie mówmy więcej, że PiS i inne osoby, które za projektem głosowały, to prawica, bo ani dbałość o finanse ani kwestie moralne o tym nie świadczą.

Zostaw odpowiedź.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *