Emil Krawczyk: Apteka dla aptekarza

Emil Krawczyk: Apteka dla aptekarza

Wczoraj, rząd w ciągu jednego dnia wycofał się z jedynej ustawy wolnościowej, którą udało mu się wprowadzić – widocznie przypadkiem – i uderzył w swobodę działalności gospodarczej najmocniej od 25 lat.

Zgodnie z nowymi zapisami ustawy o wycince drzew, ponownie do procesu wycinania własnego drzewa na własnej działce potrzebny będzie urzędnik, w myśl zasady: że nawet jak urzędnik nie wie, to i tak wie lepiej.

Dodatkowo, Sejm przegłosował ustawę „apteka dla aptekarza”. Jeśli wejdzie ona w życie w obecnym kształcie, jej skutki będą dramatyczne dla niektórych przedsiębiorców, ale przede wszystkim dla pacjentów.

Ustawa ogranicza prawo do zakładania nowych aptek dla osób niebędących farmaceutami. Dlaczego? Odpowiedzi są dwie i niewykluczające się.

Po pierwsze, rząd Beaty Szydło wierzy, że skoro już muszą istnieć prywatne przedsiębiorstwa, to niech będą one ściśle regulowane i kontrolowane, zaś najwyższą formą aktywności gospodarczej jest ta państwowa „urzeczywistniająca zasady sprawiedliwości społecznej”. To, owinięte w hurapatriotyczną narrację i „repolonizację” wyrywającą część rynku z rąk zagranicznych korporacji, to już produkt propagandowy. Od strony faktów – bezczelne kłamstwo, bo ilość zagranicznego kapitału na rynku aptek jest znikoma, a ilość „korporacji” niewielka i też często pozostająca w polskich rękach.

Po drugie, każdy przedsiębiorca prowadzący aptekę, tartak, czy sklep z narzędziami, w swym działaniu kieruje się chęcią zysku, i nie ma w tym nic niemoralnego. Natomiast, jeśli przedsiębiorcy zmawiają się i przez sowich przedstawicieli wywierają wpływ na prawodawców, aby zmienić zasady gry, w której przegrywają, to jest to zwykłe sukinsyństwo. Oprócz grona przedsiębiorców, którzy w wyniku nowych reguł zostają wyoutowani z rynku, to poszkodowani będą wszyscy klienci psującej się z dnia na dzień branży, w tym wypadku – pacjenci. Ewentualne korzyści decydentów za uprzywilejowanie danej grupy przedsiębiorców, pozostają tajemnicą na lata.

Ograniczenie dostępności do rynku aptecznego dla niefarmaceutów oraz ustanowienie terytorialności aptek, pod pozorem ukrócenia patologii rynku farmaceutycznego, zepsuje bardzo „polski” rynek, zdominowany przez drobnych przedsiębiorców. Proces degradacji rynku aptecznego będzie powolny, ale odczuwalny zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, gdzie brak i niemożność powstawania aptek konkurencyjnych wobec lokalnego klanu aptecznego, stworzy pole do wywindowania i tak wysokich cen leków.

W następnej kolejności stoi już ustawa o jednolitej cenie książki. Taka otwartość rządu na podszepty różnych grup interesu skończy się fatalnie dla konsumentów, czyli nas samych, którzy będziemy musieli płacić więcej, w wyniku zmonopolizowania rynku.

 

Emil Krawczyk jest prezesem okręgu chrzanowskiego partii Wolność i członkiem Rady Krajowej.

Jeden komentarz

  1. Zarówno dziwolągi rządowe jak i wszystkie komentarze dotyczące tego to nie jest na temat,nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.Prawdziwy problem tego rynku to DUMPING.Stosowanie dużo niższych cen niż ceny zakupu towaru w celu wyeliminowania konkurencji.Dotyczy to wielu sieci aptecznych gdzie pieniądze przychodzą z innych źródeł /być może nielegalnych/.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *